Ostatni wspólny wyjazd jaki odbyliśmy w minionym roku to trasa 114 km przy ujemnej temperaturze.
Trudne warunki atmosferyczne nie pokonały naszej motywacji i tym razem postanowiliśmy wybrać się do miejscowości Kostrzyn.
Gdy słyszysz Kostrzyn często nasuwa się od razu "Kostrzyn nad Odrą", ale spokojnie tak daleko nie jechaliśmy. Nasz cel znajduje się w niedalekiej odległości od Swarzędza.
Jak prezentuje to miniaturka w tym poście wyruszyłem o wschodzie Słońca, jednak po pewnych komplikacjach ze sprzętem rowerowym w kierunku Kostrzyna wyruszyliśmy z Sylwią dopiero o godz. 9.00 z Ronda Solidarności w Poznaniu.
W zaufaniu do jej doświadczenia pozwoliłem by to Ona znów opracowała trasę. Tym razem droga była urozmaicona. Pewne odcinki trasy jechaliśmy drogami bocznymi, niektóre ścieżkami rowerowymi, a czasem po prostu przez pola (co pokazują także zdjęcia).
Tym razem nie mieliśmy żadnego określonego celu dla którego jechaliśmy właśnie tam. Głównie chodziło nam o to by pokonać 100 km jednego dnia no i udało się - cel osiągnięty.
I choć warunki były ciężkie i była to chyba pierwsza tak ciężka próba naszej psychiki to nie poddaliśmy się i jechaliśmy, aż do samego końca.
Najlepsze chwile jakie wspominam z tego wyjazdu to jedzenie drugiego śniadania na rynku w Kostrzynie i wygrzewanie się w zimowym słoneczku.
Drugą przepiękną chwilą był klucz ptaków, który przywitał nas w środku pola swoim podniebnym tańcem.
Cisza dookoła i jedynie szum wiatru, a nagle na niebie pojawiają się setki albo i tysiące ptaków i rozpoczynają swój podniebny taniec. Widok godny zachwytu i zapamiętania.
Wyprawa z 2 grudnia 2012 roku zajęła nam znów jeden dzień. Prezentuje poniżej zdjęcia, które najlepiej opiszą to co widzieliśmy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze mile widziane...